Nigdy nie wierzyłam w powiedzenie, że pierwsze widoczne zmiany u kobiety pojawiają się po trzydziestce, a kolejne po trzydziestce piątce. Że oprócz „lepkich” kilogramów na brzuchu, które kiedyś zniknęły po kilku dniach diety, zmarszczki, których wcześniej nawet nie zauważałaś, też się dadzą we znaki. Co tam, ja nie jestem wyjątkiem. Regularnie dbam o skórę, używam wszelkiego rodzaju kremów, ale najwyraźniej to nie wystarcza przy moim zestawie genów. Coraz bardziej martwiłam się, jak pozbyć się pierwszych widocznych zmarszczek. Nie chciałam przyznać, że to stan nieodwracalny.
„Używam wszelkiego rodzaju kremów, ale najwyraźniej to nie wystarcza przy moim zestawie genów”.
Zaczęłam zwracać większą uwagę na koleżanki, które obchodziły tyle samo lat co ja. Niektóre wyglądały, jakby właśnie obchodziły urodziny, co zrobiło na mnie wrażenie. Ale inne miały twarze jak dwudziestolatki. Nie chciałam wierzyć, że to tylko geny. Zaczęłam więc przeglądać strony internetowe klinik oferujących metody odmładzania. Mezoterapia, zabiegi tlenowe, botoks… Po mojej skromnej analizie doszłam do wniosku, że będzie to idealne rozwiązanie na moje „zmarszczki” na twarzy. Był tylko jeden haczyk… Panikowałam z powodu bólu i zastrzyków, które będę musiała znosić. Bałam się też, że efekt będzie sztuczny. Wiecie to samo, możecie sobie przypomnieć najgorsze zdjęcie z tabloidów. I tak odłożyłam zabieg na czas nieokreślony.
„Był jeden haczyk… Panikowałam z powodu bólu i zastrzyków, które będę musiała znosić. Bałam się też, że efekt będzie sztuczny”.
Po jakimś czasie spotkałam koleżankę z wspomnianego klubu dwudziestoparolatków. Ciekawość wzięła górę, więc zapytałam ją o sekretny przepis. Koleżanka machnęła ręką i powiedziała: „Od lat stosuję botoks”. Resztę rozmowy spędziła, tłumacząc, jak to wszystko działa i mówiąc, że naprawdę nie mam się o co martwić. Wyszłam ze spotkania bardziej usatysfakcjonowana, a przede wszystkim z kontaktu z kliniką i doświadczonym lekarzem z oddziału dermatologii. Potem wszystko poszło bardzo szybko. Na spotkaniu omówiliśmy wszystkie newralgiczne obszary. Lekarka wyjaśniła mi całą procedurę. Potwierdziła, że to bezpieczna metoda i przygotowała mnie na drobne siniaki i obrzęki.
„Dziś muszę powiedzieć, że mój strach przed bólem był niepotrzebny. Te małe igiełki są do zniesienia, zwłaszcza jeśli wiesz, że efekt jest tego wart”.
Usunęłam zmarszczkę na czole i wokół ust. Efekt wyglądał bardzo naturalnie i był widoczny już po dwóch dniach. Dziś wiem, że wybiorę botoks, nawet jeśli będę musiała zachować młodość wokół oczu, na szyi czy dekolcie. Wystarczy drobna korekta, odpowiedni lekarz, a przyjemnie stracisz kilka lat z twarzy.